Gran Canaria
14 stycznia 2013 21:40

Przygody wspinaczkowe na Gran Canarii(03.2003-04.2003)To był jeden z tych mocno zakręconych, nieplanowanych wyjazdów:Zima, koniec lutego, urodziny Agi, impreza w domu trwa na całego, odbieram dzwoniący telefon:- Cześć, jest fucha - robota na wysokości.- Ooo, fajnie! A gdzie?- Na Kanarach.- Kiedy?- Wyjazd za 5 dni. Jedziesz?- Zastanowię się...To brzmi nierealnie, zwłaszcza kiedy cały świat na około wiruje. Ale po dwóch dniach trzeźwego myślenia już wiem - JADĘ!!! Kolejne dni upływają na przygotowaniach i załatwianiu tysiąca spraw przed wyjazdem. Buszuję też po necie w poszukiwaniu informacji o rejonach wspinaczkowych. Niestety na Gran Canarii można robić wszystko, ale jakoś o wspinaniu nikt nie wspomina. Na wszelki jednak wypadek wrzucam do plecaka buty i woreczek - może coś się znajdzie do załojenia.Po przylocie i pierwszym tygodniu pobytu właściwie wiem na pewno: mimo iż wyspa jest piękna i górzysta, to skał do wspinania tu raczej nie ma - sam piach, luźne kamory i kruszące się, zwietrzałe zbocza. Trochę mi smutno z tego powodu. Tyle czasu nie dotknę żadnej skały....Drugiej niedzieli, jedziemy naszym samochodem na wycieczkę po górach. Droga wiedzie wąskimi, krętymi serpentynami. Podziwiamy okolicę z okien. Wreszcie zatrzymujemy się przy punkcie widokowym. Miejsce jest bardzo ładne - widać tamę, za nią zieloną wodę, a pod nami dość stromą, ale niegłęboką dolinę. Nagle na przeciwległej ścianie zauważamy kogoś wspinającego się, a po bliższym przyjrzeniu się skale, wypatrujemy kilka rządków ledwo widocznych, błyszczących punkcików - to spity! Hurra!!! Tu da się wspinać! Pozostaje tylko pytanie jak tam dotrzeć?Wracamy się samochodem do miejsca gdzie widzieliśmy ostatni zjazd. Droga wiedzie stromo w dół po kamorach. Zjeżdżamy na dno doliny na końcu której widać betonową ścianę zapory. Po drodze przed nami wyrasta jednak wybetonowany tunel, strasznie wąski, ale wystarczająco duży, …

• • •
Tarn
14 stycznia 2013 21:22

Tarn OpowiedzianyW tym roku na wiosenny rozruch ruszyliśmy na 3 tygodnie do Tarnu. Dlaczego tam? Bo bardzo tęskniliśmy za prawdziwym wspinaniem, piękną skałą i południowym słońcem. Bo wszyscy, którzy byli opowiadali, że naprawdę warto. Bo widzieliśmy śliczne zdjęcia. I może jeszcze zachęcił nas pewien artykuł przeczytany w rodzimym piśmie wspinaczkowym....Tarn - tam byliśmy"... Naszą mini wyprawę do Wąwozu Tarn zaczynamy w urokliwych miejscowościach takich jak Florac czy La Malene. Łatwo tu kupić przewodniki po Jonte i Tarn. Z miejscowych kafejek roztacza się widok na rzekę i kajakarzy...."Dziś moje urodziny, jedne z najważniejszych w życiu. Dzis PKP odbiera mi zniżkę na pociągi.... Rano chóralne "Sto lat" od "współspaczy" z parteru "Ambasady". Robi mi się bardzo miło - pamiętali! Urodziny i rest-day jednego dnia - idziemy w trójkę z Szymonem i Fijałem wypocząć do La Malene. Ładne, malutkie miasteczko. Jeden spożywczy, jedna boulangeria. Trafiamy akurat w siestę - pech - trzeba poczekać 2 godziny. Gdy wreszcie sklep otwiera przed nami swoje podwoje, pewnym krokiem udajemy się w kierunku półki z boskimi francuskimi napojami w sam raz przeznaczonymi na dzień taki jak urodziny... Godzinę zegarową i trzy litry wina później siedzimy w słońcu na ławeczce na moście przerzuconym ponad rzeką Tarn i podziwiamy …

• • •
Sperlonga oczami Makara
12 stycznia 2013 23:02

SPERLONGA(31.01. - 09.02.2003)Właśnie dokonywaliśmy w Geancie trudnego wyboru ilości makaronu i suszonych morel niezbędnych nam w południowych Włoszech gdy zadzwoniła komora.- W Ferentillo śnieg po kostki, przenosimy się do Sperlongi - poinformował mnie Kliki.- Oki, dzięki za info, w takim razie my też - stwierdziłem ze spokojem.Drogi w Grocie są klamiaste (przynajmniej do 7a+), ale wiele mi to nie pomaga po jesieni spędzonej na dwuruchowych bulderkach na ścianie. Już w trzeciej szufli mnie grzeje, w piątej rozgina, a łańcuchy wydają się być na Marsie. I tak już będzie do końca, na szczęście są resty. Pierwszy spędzamy w fantastycznej ulewie na Forum Romanum. Bóg jednak pilnuje swoich interesów, bo plac św. …

• • •
O wyjeździe do Sperlongi
12 stycznia 2013 22:00

Sperlonga 31.01. - 09.02.2003 W Polsce szaro, zimno i ponuro, do lata, zieleni, rozgrzanych słońcem skał jeszcze bardzo daleko. Trzeba było coś tym zrobić. Decyzja została podjęta - jedziemy do Włoch, cel: Ferentillo. Oglądane z niepokojem mapki pogodowe nie są zbyt optymistyczne, w dzień wyjazdu dostajemy wiadomość od znajomych, którzy wyjechali wcześniej: w Ferentillo spadł śnieg (pierwszy raz od 20 lat!) Co robić? Wszystko pozapinane na ostatni guzik- zrezygnować z wyjazdu? Nigdy!! Gdzieś musi być ciepło- a gdyby tak dalej na południe... Decyzja numer dwa podjęta: Sperlonga.Męcząca podróż trwała ponad dobę. Południe Włoch powitało nas palmami i - niestety, temperaturą +1 stopień, wiatrem i deszczem. W środku nocy szukamy właściwego …

• • •
Les Calangues
12 stycznia 2013 20:11

GROTTE DE L'OURS(19 XII 2002 - 8 I 2003)Jest 13 grudnia, niby normalny dzień, ale w głowach ludzi mojego pokolenia podświadomie, niczym strzały z nikąd, ukazują się obrazy i wspomnienia sprzed 21 lat. Zawsze ten dzień w mojej pamięci pozostanie jako ten inny, ten w którym po raz pierwszy widziałem setki czołgów, mozolnie posuwających się w jednostajnym ruchu pod moimi oknami. Dzień, którego z pamięci wykreślić się nie da.I na dodatek 13, myślę sobie, że to musi być klapa. Już na nic nie liczę, tylko przebrnąć przez to w jednym kawałku. Jak w każdy piątek idę na ściankę, na której dowiaduję się o wyjeździe do Francji i świątecznej promocji na przejazd Łódź - Lyon, i z powrotem. Uwaga!!! Cena biletu to jedyne 159 PLN, więc natychmiast się decyduję i już o niczym nie mogę myśleć, tylko o tonącej w słońcu Marsyllii, i tamtejszych "trudnościach" do pokonania.Czy w 1981 roku byłoby to wszystko możliwe, Zachód, wyjazd, słońce w środku zimy?!?!Skład ekspedycji to Marlena (Marta), Kloper (Mateusz), Fijał (Maciek), Sławek i ja. Wyjechaliśmy z Łodzi 19 grudnia o godzinie 14-tej. Podróż trwała 26 godzin i poza kilkoma wyskokami Fijała (toksyczne wiatry), podróż upłynęła nam w miłej atmosferze.Prawdziwe kłopoty miały się zacząć na …

• • •
Grudniowy wyjazd w Tatry
10 stycznia 2013 01:09

Relacja z grudniowego wyjazdu w Tatry Grześka Kowalskiego i Pawła Grendy. Dwa teksty z tego samego dnia, opowiadające o zmaganiach na Kościelcu (6.12.2002)Zachodnia ściana KościelcaPrzejście zimowe 1 wyciągu Okapów + Sprężyna6 grudnia 2002Kinder(Grzesiek Kowalski)Kinder - Grzesiek KowalskiDrogi na Halę nie będę opisywał, powiem tylko jedno: Grendi dotaszczył się w adidaskach!!! (zima). Późnym popołudniem stoimy już przed Betlejemką, wszystko jest super, tylko dlaczego nie ma śniegu? No, ale nic, jakoś tam będzie.Dzień następny: czwarta rano z minutami, nieprzyjemny dźwięk budzików. Wstajemy, jemy, no i w drogę. Plecaki ciężkie jak cholera, ale jakoś idzie. Dwie godziny i już Karb, a tam troszkę śniegu. Wbijamy się w kaski i zasuwamy pod Okapy. Jest strasznie ślisko, ale przecież raków nie założymy :-).Podejście pod ścianęOkapy - zarąbisty widok, metrowej długości sople, kawał ładnego granitu. Herbatka i szpeimy się. Delikatny szmer, Grendi krzyczy: "kamień!" (o k..., właśnie jakis sopel grzeje w nasza stronę). No, pierwsze lody zostały przełamane.Prowadzę pierwszy wyciąg. Od początku robi się trudno, nie ma w co zadziabać, klasycznie się nie da, trzeba haczyć. Nie jest łatwo. Szpej się plącze, wyciągam dziabę wbijam haka. No, ok - siedzi jak nigdy nic. Puszczam dziabę za siebie, metaliczny odgłos, odwracam głowę i widzę jak pikuje w stronę Grendiego - rozwiązał się repik! UFF! Upadła obok.I wyciąg OkapówMijają cenne godziny, a ja cały czas w pierwszym wyciągu. Żmudnie zdobywam kolejne metry. Za późno tu przyszliśmy. Zapada decyzja odwrotu, zjeżdżam i grzejemy pod Sprężynę. Jestem wyczerpany psychicznie i fizycznie. Grendi prowadzi pierwszy wyciąg. I znów nie jest łatwo. Non stop w ławach, troszeczkę klasycznie, ale jest ok. Idzie mu dobrze.Minęło kilka godzinek, Paweł zamotał sztand, małpuję do niego. Cholera, trudny miał ten wyciąg. Jesteśmy razem na stanie, późno …

• • •
Robokop Kanfor Atest Biznes w kadrze Satori Druk
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Polityka prywatności.