Manikia – „tu i teraz” oraz ogromny potencjał
16 maja 2024 07:57
Manikia – „tu i teraz” oraz ogromny potencjał

Mając w perspektywie kolejny, kilkutygodniowy jesienny wyjazd na Peloponez, na wiosenne rozwspinanie wybraliśmy, również grecką, Manikę położoną na wyspie Evia (Eubea). Miejscówka bardzo pozytywnie nas zaskoczyła i dlatego zdecydowaliśmy się podzielić naszymi obserwacjami, wrażeniami, doświadczeniami i patentami z tego miejsca.Kilka słów o historii i eksploracji rejonuHistoria wspinania w Manikii (a właściwie w rejonie Manikia – Vrisi – Konistres) nie jest bardzo długa. Pierwsze sportowe drogi w rejonie powstały w latach 90-tych ubiegłego wieku za sprawą greckiego ekipera Dionisisa Stravogenisa. Kolejne sektory w rejonie Mpougazi powstały w latach 2005-2010 (m. in. sektory Dragonera, Eisodos i Pehnidia). Dynamika rozwoju rejonu zwiększyła się w 2019 r. za sprawą grupy francuskich ekiperów, którzy obili kolejne sektory takie jak: All the universe, Rainbow, Les Larmes de Sisyphe czy Spring Fall. Natomiast ukoronowaniem okresu rozwojowego rejonu była międzynarodowa impreza środowiskowa Petzl Rock Trip w 2022 r., po której swoje ślady w Dolinie Manikii zostawili m. in. Jeyna Kazbekowa czy Alex Megos.Manikia z drogi do VrisiWspinanie w Manikii jest silnie wspierane przez lokalne władze gminy Kymi-Aliveri, które na tym polu współpracują z lokalną inicjatywą wspinaczkową „Manikia Project”. Dowodem na trwający rozwój rejonu są wydane już 2 edycje przewodnika wspinaczkowego „Climbing in Manika” (2022 i 2024). Ludzie z „Manikia Project” silnie akcentują i apelują, aby wspinacze kupowali przewodnik (jego „urzędowa” cena to 30.- EUR), gdyż całość środków uzyskanych …

• • •
Jacek Jachymski finisherem Eiger Ultra Trail E250 oraz Mistrzem Polski M60 w biegach górskich!
18 listopada 2022 09:43

Rok jubileuszowy naszego Klubu powoli zbliża się do końca, spływają zatem informacje o dokonaniach od klubowiczów. Fantastyczne wieści dotarły do nas od Jacka Jachymskiego, który podzielił się z nami informacjami o swoim sezonie biegowym. A jest czym się dzielić!Oddajmy głos samemu Jackowi:„Przy okazji, 50-lecie AKG postanowiłem uczcić podejmując najpoważniejsze wyzwanie biegowe w historii moich startów: Eiger Ultra Trail E250. I udało się: przebiegliśmy (można było startować tylko w zespołach 2 lub 3 osobowych) 260 km z sumą podejść 18000 metrów. Zajęło nam to 92 godz. i 16 min. przy limicie 100 godzin. Zajęliśmy 36. miejsce na 51 zespołów, które wystartowały, a przy tym byliśmy jedynym zespołem z Polski. Trudności techniczne nieporównywalnie większe niż na UTMB: eksponowany teren wymagający używania rąk, brak oznaczeń trasy i konieczność nawigacji w całkowicie nieznanym nam terenie, mało punktów odżywczych i problemy z wodą, a do tego w dolinach temperatura powyżej 35 stopni. W tym czasie spałem łącznie 2 godz. i 40 minut w 5 ratach. Ostatnie 2 drzemki trwały po 20 minut, a czwartej nocy biegu nie spałem wcale, przez co na pewien czas straciłem poczucie, gdzie jestem. Kilka kilometrów przed metą o 3 nad ranem, gdy widzieliśmy już światła Grindelwaldu, gdzie była meta, mój …

• • •
Relacja z wyjazdu do Chamonix
17 marca 2022 16:09
Relacja z wyjazdu do Chamonix

Cel: Chamonix, Alpy. Termin: 06 - 15.08.2021r. Komplikacje przedwyjazdowe Na początku lipca z kolegą Piotrkiem Zarembą uważnie śledziliśmy prognozy w Chamonix, patrząc niepokojąco na przeciągające się opady. Postanowiliśmy przełożyć wyjazd o tydzień do przodu. Niespodziewanie w weekend poprzedzający wyjazd Piotr przysłał bardzo złą wiadomość o zerwaniu troczka i skręceniu stawu …

• • •
Podsumowanie sezonu 2017 w biegach ultra
16 lutego 2019 21:27

Podsumowanie sezonu 2017 w biegach ultraNa wstępie dziękuję Akademickiemu Klubowi Górskiemu w Łodzi za wsparcie finansowe w biegach ultra w sezonie 2017. To dla mnie ogromne wyróżnienie oraz odpowiedzialność :-).Bieganie ultramaratonów niewątpliwie zawładnęło mną na dobre. Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć, dlaczego kilka weekendów w roku dobrowolnie doprowadzam swój organizm do granic fizycznych możliwości, a często i tę granicę przekraczam. Nikt o zdrowych zmysłach nie decyduje się na ekstremalny wysiłek doprowadzając do płaczu z bólu i wymiotów. Nikt… chyba, że jest endogennym morfinistą, czyli po prostu biegaczem długodystansowym.Beskidzka 160 na raty, czyli ponury początek sezonu (105 km ±5840 m)Jechałem na ten bieg niemal pewny zwycięstwa. Zapomniałem tylko o jednym – o …

• • •
Wszystko albo nic, czyli Ultramaraton Podkarpacki 2018
7 lutego 2019 23:01

Wszystko albo nic, czyliUltramaraton Podkarpacki 2018Po ostatnim starcie w UP w 2016 roku powiedziałem sobie, że do Rzeszowa już nie wrócę, chociaż organizację biegu uważałem za jedną z najlepszych, jakich doświadczyłem. A trzeba dodać, że UP w 2018 liczył dopiero V edycję. Jedynym, acz dobitnym powodem, była duża ilość asfaltu na trasie, która w połączeniu z ciepłą majową aurą potrafi ścinać białko w oku. To nie dla mnie – mówiłem. Wystarczył rok, żeby asfaltowe, mordercze etapy pozostały zwyczajnie mglistym wspomnieniem.Kierunek Rzeszów. Wsiadam w caddylaka i cisnę, bo jak zwykle jestem spóźniony ;-). Po odebraniu pakietu pozostało mi tylko sprawdzenie wyposażenia na jutro, przygotowanie ciuchów i zatankowanie węgli na najbliższe godziny, czyli pizza party! Organizatorzy zaplanowali start o 2:00 w nocy, więc czym prędzej trzeba się kłaść spać, w zatłoczonej sali gimnastycznej.01:55Za kilka minut po raz drugi zmierzę się ze 115-kilometrową trasą rzeszowskiego ultramaratonu. W 2015 r. byłem siódmy w generalce, ale tym razem apetyt ostrzę na pudło. Więcej, przygotowywałem się ponad 2 miesiące do tego biegu, jakieś półtora miesiąca więcej niż zwykle! Odhaczam w głowie swoją ultralistę: żele w prawej kieszeni, baton z tyłu, muza w lewej, NRC jest, paznokcie obcięte, telefon naładowany, GPS odpalony, ściąga z czasówkami jest, buty …

• • •
Mateusz Haładaj: Sezon 2017
26 stycznia 2018 18:11

Mateusz Haładaj: Sezon 2017Sezon 2017 rychło zmierza ku końcowi, w moim wykonaniu nie był to z pewnością rok obfitujący w ekstremalne prowadzenia, pomimo to uznaję go za bardzo udany z kilku powodów.Po pierwsze: dzięki ciągłej rehabilitacji i treningowi udało mi się niedawno odzyskać siłę palców sprzed kontuzji, co wymagało około półtora roku pracy.Po drugie: przetrwałem pierwszy prawdziwy trening w życiu, co oprócz wzmocnienia fizycznego otworzyło nowe furtki w moim podejściu do treningu i planowania wspinania.Po trzecie – i to z pewnością największy sukces – udało mi się zrobić postępy mimo zwiększonej liczby obowiązków i mniejszej ilości odpoczynku związanej z rolą ojca.W kalendarzu sezon prezentuje się następująco:marzec – pojawienie się trzeciego członka teamu (a jak wiadomo w trójkowym zespole nie zawsze jest łatwiej, zwłaszcza z dwiema marudzącymi babami),marzec – początek treningu z Maćkiem Oczko (czyli około 100 wieczorów spędzonych w romantycznej piwnicy KS Korona),wrzesień – wyrównanie porachunków z najtrudniejszą linią w Polsce – Stal Mielec VI.8+ (9a/a+) RP,październik – początek półrocznego wyjazdu do Hiszpanii (drogi 8c+ RP i 8b OS),grudzień – przejście najtrudniejszej sekwencji ruchów w karierze: FRFM (na razie na dwa wyciągi)...Mateusz HaładajKluczowa techniczna sekwencja na Stali Mielec VI.8+. Fot. Adam KokotPrace nad głównym celem trwają... Fot. Adam KokotRodzinne wspinanie w praktyce. Fot. Grześ WojtowiczW tripie. Fot. Ela Haładaj

• • •
Kilka epizodów z Biegu Rzeźnika Ultra 161 km
8 lipca 2017 21:22

Kilka epizodów z Biegu Rzeźnika Ultra 161 km (16-17.06.2017): dystans, na którym ludzie wygrywają z końmiMotto (moje własne):W biegach ultra jedynie pierwsze 70 km biegnie się siłą mięśni.Resztę pokonuje się siłą umysłu.Dlatego uwielbiam biegi ultra, szczególnie gdy jestem już za 70. km.0 km, Cisna, godz. 0:01, piątek. Mirek Bieniecki, dyrektor biegu, tradycyjnie strzela z dwururki dając sygnał do startu. Tak zaczyna się też stumilowy Western States Endurance Run (chociaż strzela ktoś inny), jeden z najsłynniejszych i najstarszych ultramaratonów na świecie, na którym początkowo ścigali się jeźdźcy na koniach; z czasem człowiek okazał się na tej trasie szybszy od konia, który nie jest w stanie biec bez przerwy. Wbrew wcześniejszym planom …

• • •
Sezon 2016 – piachy, czyli po staremu, tradycyjnie
31 stycznia 2017 19:02

Sezon 2016 – piachy, czyli po staremu, tradycyjnieTegoroczny sezon wspinaczkowy zaczął się w lutym, kiedy to wraz z moim ojcem Pawłem Bździelem oraz z Pawłem Wojdygą wybraliśmy się do Hiszpanii, do bardzo wyjątkowego rejonu Chulilla.Spędziliśmy tam dziesięć dni. Tamtejsze drogi charakteryzują się między innymi lekkimi przewieszeniami oraz często bardzo technicznymi ruchami. Ze względu na niedługi pobyt, nie udało mi się nawet „wstawić” w żadną drogę o trudności 8a. Jednak wyjazd zaowocował pokonaniem dwóch dróg o trudnościach 7c i 7c+. Były to Agua por favor 7c, oraz Aromas del Verdon 7c+.Resztę sezonu spędziłem wspinając się tradycyjnie w piachach. Najpierw Labak. Na samym początku przeszedłem w stylu RP drogi dziewiątkowe, między innymi: …

• • •
Robokop Kanfor Atest Biznes w kadrze Satori Druk
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Polityka prywatności.